19 stycznia 2008

Znowu jemy w nocy

Postanowiliśmy, że nie będziemy jeść w nocy, ale nie udało się tym razem :) Wszystkiemu winny kurczak wędzony. Nie jadłam tego przysmaku od lat. Zapomniałam, że istnieje. Kojarzy mi się z podróżą pociągiem z rodzicami nad morze. Miarowy stukot pociągu, mama pochyla się na torbą plażową w kratkę i wyciąga udko zawinięte w lekko tłusty papier śniadaniowy. "Bez skóry, ze skórą nie chcę" - kapryszę. Mama obiera udko, a skórę wrzuca do kubełka pod składanym stolikiem. Pękata, metalowa puszka z piętnem PKP jest już pełna podobnych obrzydliwości - ogryzków od jabłek, skorupek po jajkach na twardo, papierków po krówkach.
Dlaczego tak nagle przypomnieliśmy sobie o kurczaku wędzonym? To wina puszki ananasów. Została kupiona w celu dekoracji czegoś tam na święta Bożego Narodzenia. Coś nie powstało, puszka została. Porządkowałam szafkę:- O ananasy - pokazałam puszkę mężowi. -Krojone - zauważył. - Do czego je masz?- dopytał. - Mogą być do sałatki, takiej z kurczakiem. Najlepiej wędzonym, ale go nie mamy. Nawet nie wiem, gdzie go kupić. Na wędzonych rybach może będzie w Carrefourze? - zastanawiałam się.
Mąż jechał na zakupy. Obiecał poszukać. Znalazł. Udka pakowane ciśnieniowo, zaskakująco dobrze uwędzone. Zabraliśmy się za robienie sałatki

SAŁATKA Z WĘDZONEGO KURCZAKA Z ANANASEM
(porcja na 4-6 osób)

Składniki
3 wędzone podudzia z kurczaka
puszka słodkiej kukurydzy
puszka ananasów (można kupić od razu krojone)
garść rodzynek
słoik majonezu (mały lub pół dużego)
łyżeczka musztardy
łyżka śmietany
opcjonalnie: tarty seler, tarty żółty, łagodny ser
sól, pieprz, odrobina octu do smaku

Podudzia obieramy z mięsa, które kroimy na małe kawałki. Dodajemy osączoną kukurydzę i ananasa (osączając ananasa pamiętajmy, żeby nie wylać soku do zlewu, ale go sobie zostawić, bo smaczny). Rodzynki zalewamy wrzątkiem, po 10 minutach też osączamy i dodajemy. Można też sałatkę wzbogacić dodając tarty seler i trochę tartego sera, ale to nie są obowiązkowe składniki. Całość mieszamy i przyprawiamy sosem na bazie majonezu. Do miseczki dajemy majonez, łyżkę śmietany, łyżeczkę musztardy. Przyprawiamy solą i pieprzem. Mąż jeszcze lubi dodać odrobinę octu najzwyklejszego. Mieszamy, wlewamy na sałatkę. Całość wstawiamy na godzinkę do lodówki. Całość można przybrać zieloną natką pietruszki i krążkiem ananasa, jeśli zostanie :)
Tak nam ta sałatka wydobyta ze wspomnień zasmakowała, że nie mogliśmy się oprzeć i znów jedliśmy w nocy. Mniam!


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drukuj przepis

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...