20 czerwca 2009

Miejsce, w którym nie byłam

Toskania wg. www.fosterTravel.pl

Na razie jeszcze nie dotarłam do Toskanii i choć byliśmy we Włoszech, to nie mieliśmy okazji tam zajrzeć. Włochy to magiczny kraj, który odkrywamy tylko we dwójkę - mój mąż i ja. Zanim poznaliśmy się, zwiedziłam prawie całą Europę, ale nigdy nie ciągnęło mnie do Włoch. Dziwne prawda? Aż kiedyś znalazłam w jakimś czasopiśmie ogrodniczym artykuł o ogrodach na Wyspach Boromejskich (Lago Maggiore) i zapragnęłam tam pojechać.
Nasze pierwsze włoskie ścieżki tam nas zaprowadziły... Włochy to dla nas wyjazdy we dwójkę, takie osobne, bez dzieci, tylko nasze...
Ostatnio chodzi mi po głowie Toskania. Hmm... Tyle już o niej naczytałam się, tyle naoglądałam, że boję się rozczarowania.
Ostatnio wpadła mi w ręce książeczka amerykańskiego Węgra Ferenca Mate "Wzgórza Toskanii". Wcześniej ten sam człowiek - żeglarz, pisarz i globtroter - napisał "Winnicę w Toskanii" - nie czytałam przyznaję. Nie za bardzo lubię książki tego typu, bo bardzo mnie denerwują. Złoszczę się, że to nie ja, że to nie opis moich doświadczeń w szukaniu domu w tym zakątku świata...
Oczywiście zdaję sobie sprawę, że przeniesienie się gdzieś tam - jest zupełnie nierealne - finansowo i pracowo. Bo co moglibyśmy tam robić? I za co? Pomarzyć jednak zawsze można. Zwłaszcza o tamtejszym jedzeniu. Mmm.
Co pisze Ferenc:
"Usiedliśmy ostrożnie. Nalano nam po kieliszku dobrego spumanti Banfi i podano niezamówioną - pewnie ze względu na głód widoczny w naszych oczach - tacę wspaniale zróżnicowanych, ciepłych owoców morza. Być może zawsze tak dobrze tutaj gotowali, a może nie chcieli zawieść Andrei, w każdym razie podane nam dania były niezwykle świeże, proste, ale równocześnie pełne naturalnych morskich smaków.
Po ciepłym antipasto podano insalata di mare Toscana, chłodną sałatkę z owoców morza, wspaniałą mieszankę małży, omułek, kalmarów, ciepłych kawałków ośmiornicy oraz wielkich krewetek prosto z pancerzyków, (tłumacz napisał, że prosto z muszli - pewnie krewetek nie widział) wszystko gotowane na parze, a następnie polane oliwą i świeżo wyciśniętym sokiem z cytryny. Do tego dodano czarne oliwki, czosnek w plasterkach, pokrojoną w drobną kostkę żółtą i czerwoną paprykę oraz świeżo posiekaną pietruszkę. (...) Przyniesiono nam także wytrawne wino z Elby. (...) Przypatrując się morzu, zamówiliśmy makaron. Razem z Candace zjedliśmy nasze ulubione spaghetti alle vongole, a Giovanna poprosiła o fettuci alla sepia nera, czarny makaron z mątwą, która zaczerniła jej język, zęby i usta.
(...) Następnie podano nam olbrzymie dentice z grilla o zamyślonym obliczu, verdura alla griglia i delikatnie przypieczone oraz polane oliwą małe porcino. W końcu wyszliśmy na rozgrzany słońcem taras, gdzie napiliśmy się espresso i grappy. Mój Boże, życie jest wspaniałe."

"Wzgórza Toskanii" Ferenc Mate
tłum. Zbigniew Kordylewski
Prószyński i S-ka


A tak grają cykady (specjalnie dla Tomka):

3 komentarze:

  1. doskonale Cię rozumiem, też sie złoszczę czytając czyjeś relacje z miejsca gdzie tak bardzo chciałabym być, zwłaszcza gdy od ponad miesiąca wciąż pada, a słońca na które czekaliśmy przez tyle czasu wciąż jak na lekarstwo... lubię za to oglądać zdjęcia, to mnie bardziej inspiruje i podnosi na duchu :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Toskania. Moje marzenie.W tym roku tam pojadę zauroczona opowieściami kolegów i .....książką.Moja mama nie wierzy że tam pojedziemy ale ja kupię wycieczkę w tajemnicy i ją zaskoczę.
    Ania

    Ktoś był już z fostertravel w Toskanii?

    OdpowiedzUsuń
  3. mieszkam w Toskanii juz pare dobrych lat ;) na stale... piekne miejsce, cudowni ludzie i wspaniale jedzienie i wino przede wszystkim :D

    OdpowiedzUsuń

Drukuj przepis

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...