31 sierpnia 2009

Pożegnanie lata we włoskim stylu

A może powitanie jesieni? Beppi mieszka w Londynie, daleko od swoich ukochanych Włoch. Na deszczową wyspę zabrała go ukochana. Nie byłby Włochem, gdyby nie stworzył swojej małej ojczyzny na własnym podwórku. Prowadzi restaurację "Mała Italia". Obok delikatesy ma Gianfranco. Choć pochodzą z tej samej wioski, nie rozmawiają ze sobą, nie pozwalają przyjaźnić się swoim dzieciom. Zadawniona uraza, rodzinna vendetta? Co się kryje za tą trwającą od dawien dawna waśnią?
Beppi uwielbia gotować i jeść, a także patrzeć, jak jedzą inni. Karmienie domowników i gości restauracji sprawia mu prawdziwą przyjemność. Dania przygotowuje osobiście, lubi o nich opowiadać i smakować.
Swoją życiową pasją zaraził jedną ze swoich córek Adoloratę. Nie jest jej jednak łatwo - ojciec jest zaborczy i nadopiekuńczy, nie lubi też nowinek w restauracji. Pieta, starsza z córek, projektantka sukien ślubnych, nie musiała walczyć o niezależność. Do czasu, gdy na jej drodze pojawił się syn znienawidzonego Gianfranca.
Wyśmienita rodzinna saga, napisana lekko i dowcipnie, doprawiona włoskimi smakami. I mimo że akcja rozgrywa się w wilgotnym Londynie, czujemy się, jak w słonecznej Italii. Beppi zarazi pasją życia, pasją jedzenia i włoskim temperamentem najbardziej melancholijnego czytelnika.

"Przepis Beppiego na melanzane alla parmigiana.
To bardzo łatwe. Po co komuś w ogóle potrzebny przepis? Córki pomagały mi w przygotowaniu tej potrawy, kiedy jeszcze były małymi dziewczynkami. Przyrządzacie po prostu sos neapolitański. Co to znaczy, że nie wiecie jak? Cose da pazzi! No dobrze, objaśnię wam. Oto, czego potrzeba: 2 bakłażany, 1 cebula, 1 słoik tomato passata, 2 jajka, zwykła mąka, sól, pieprz, bazylia, dużo startego parmezanu, trochę startej mozarelli, oliwa z oliwek, olej roślinny.
Oto mój sposób przyrządzenia tego dania. Najlepszy, oczywiście. Najpierw pokrójcie bakłażana w plasterki, nie za grube, nie za cienkie. Posólcie i zostawcie na godzinę na cedzaku, aby obciekły. Spłuczcie sól zimną wodą i osuszcie warzywa czystą ściereczką.
Teraz przygotujcie sos neapolitański. Posiekajcie drobno cebulę, podsmażcie na oliwie z oliwek i wlejcie tomato passata. Dodajcie bazylię, szczyptę soli i pieprzu i gotujcie na wolnym ogniu przez 20 minut. Teraz wasza kuchnia cudownie pachnie, co?
Roztrzepcie dwa jajka ze szczyptą soli i pieprzu. Każdy plasterek bakłażana zanurzcie w mace, a potem w roztrzepanym jajku i smażcie na oleju roślinnym, aż zrobią się złotobrązowe. O, i nie żałujcie oleju. Mannagia chi te muort, ludzie zawsze tak się przejmują olejem. Lejcie z butelki porządnie, nie po kropelce.
Ułóżcie usmażonego bakłażana w płytkim żaroodpornym naczyniu - nie więcej niż cztery warstwy - polewając każdą sosem neapolitańskim i posypując obficie utartym parmezanem. Obrzućcie z wierzchu całość mozarellą i pieczcie przez 20 minut w temperaturze około 150 stopni Celsjusza. (Tak, tak, wiem, że dwa bakłażany to za dużo, ale kto się oprze pokusie skosztowania paru kawałków prosto z patelni?) Uwaga Adoloraty: Papo, aż trudno w to uwierzyć. Nic dziwnego, że masz wysoki poziom cholesterolu".

"Włoskie wesele" Nicky Pellegrino, tłum. Ewa Horodyska
Prószyński i S-ka

2 komentarze:

  1. Czytając Pani słowa zdałam sobie właśnie sprawę, że w jednej chwili pojawił się na mojej twarzy uśmiech. Postaram się zdobyć tę książkę.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Niedawno czytałam tą książkę. Połknęłam ją niemal od razu :) Wciąga niemiłosiernie!
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie :)

    OdpowiedzUsuń

Drukuj przepis

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...