26 czerwca 2011

Vintage w kuchni - sałatka z surowego kalafiora

Vintage w modzie nikogo nie dziwi. Vintage może być też gotowanie i urządzanie kuchni. Dla mnie symbolem kuchennego stylu vintage jest stary kredens z nadstawką z mnóstwem przegródek, z przeszklonymi drzwiczkami i obszernymi szufladami. Podobają mi się też drobiazgi w tym stylu, jak ten zlew z kraciastą zasłonką.
Zdjęcie pochodzi ze strony http://vintagekitchensink.net/

Gotowanie vintage zwykle kojarzymy z pyszną kuchnią dzieciństwa, gdzie najwyższym kulinarnym autorytetem była babcia przygotowująca najlepszą na świecie pomidorową, rosół, szarlotkę, a nawet cudowny i wiecznie świeży chleb na liściach chrzanu... 
Vintage to także gotowanie dań z wybranej epoki, przypominanie niegdyś modnych, a dziś zapomnianych lub uznanych za zbyt kiczowate potraw. Dla mnie vintage  może być epoka Peerelu, choć przyznam, że nie przepadam za wszystkim, co kulinarnie wymyślono w tamtych czasach. Lubię jednak stare poradniki i książki kulinarne. Oglądam zdjęcia zrobione w obcej dziś stylistyce, czytam ówczesne rady i nie przestaję się dziwić, jak bardzo świat się zmienia.
Jeszcze niedawno dzieciaki zajadały się czekoladą robioną w latach kryzysu na bazie mleka w proszku i kakao, a żelki Haribo kojarzyły się z luksusem z "Enerefu"... Zmieniają się smaki, możliwości, gusta...
Tego rodzaju przemiany rejestruje książka "Kitchen kitch" wydana przez nieoceniony Taschen. Zobaczymy w niej zdjęcia kulinarne i reklamy żywności z lat 50. z USA.

Niektóre stylizacje przypominają zdjęcia z polskich książek kulinarnych z poprzedniej epoki:
zdjęcia powyżej pochodzą z http://www.amazon.co.uk

Co w takim razie jest vintage?  Dla każdego coś innego - ważne by wracało się do dawnych smaków z przyjemnością. Tort z masą na margarynie zawsze pozostanie dla mnie obrzydliwy, choć niezaprzeczalnie jest vintage, bo dziś mało kto coś takiego przygotowuje. Do nurtu vintage zaliczam owoce zalewane galaretką, ciasta piankowe z galaretką, rogaliki drożdżowe z różą, awanturki (czy ktoś pamięta, że tak mówiło się na pasty rybne do kanapek?) no i sałatki z majonezem - tradycyjną warzywną a także królującą "u cioci na imieninach" z kurczakiem wędzonym i ananasem. Dziś raczej jest świadectwem kulinarnego kiczu a nie kunsztu, ale z sentymentu czasem ją robię. W podobnych klimatach jest też sałatka z surowego kalafiora z rzodkiewką. Przygotowywana w latach 80. ubiegłego wieku świadczyła o nowoczesności pani domu i jej otwarciu na eksperymenty w kuchni. Wówczas kalafiora podawało się w wersji rozgotowanej, polanego zezłoconą na maśle bułką tartą (też smak vintage), surowy był czymś egzotycznym! 
Sałatka z surowego kalafiora i rzodkiewki
Kalafior
pęczek rzodkiewki
szczypior
sól, pieprz
3 łyżki majonezu

Kalafior dzielimy na drobne różyczki, myjemy rzodkiewkę, obcinamy ogonki, ścieramy połowę pęczka rzodkiewki na tarce o szerokich oczkach, siekamy zielony szczypiorek. W misce mieszamy kalafior, startą rzodkiewkę, szczypiorek z majonezem i doprawiamy solą i pieprzem. Pozostałą rzodkiewkę kroimy na plasterki i dekorujemy nimi sałatkę.




A dla was, jakie smaki lub dania są vintage? Pudrowe pastylki miętowe, golonka w piwie, karp w galarecie, a może szarotka babci i oranżada z butelki z ceramicznym korkiem?

24 czerwca 2011

Latem kulinarnie emigruję. Gołąbki z ciecierzycą


Emigruję na Bałkany. Kuchnia tego regionu jest naturalna, intuicyjna, prosta, zdrowa i smaczna. Grecja, Bułgaria, Chorwacja, Rumunia i pozostałe kraje regionu moim zdaniem mogą zdystansować tak popularne kuchnie, jak francuska i włoska. Ostatnio jemy to, co najbardziej lubimy. Jesteśmy monotematyczni - "bobowa" sałatka w cytrusowych klimatach lub tradycyjna szopska gości u mnie na stole dość często. I w ogóle nam się nie nudzi. Mamy wciąż niedosyt, smak i chęć na te proste pyszności. Owocem bałkańskich poszukiwań są wege-gołąbki. W oryginalnym przepisie zawierają fasolkę, zastąpiłam ją ciecierzycą, wyostrzyłam też smak dodając odrobinę czosnku. Są pyszne, łatwe do przygotowania i świetnie nadają się do jedzenia na zimno.


Gołąbki z ciecierzycą

kapusta
szklanka suchego ryżu
200 - 250 gramów ciecierzycy (może być z puszki)
2 ząbki czosnku
1 cebula
4 łyżki posiekanej mięty
sól, pieprz do smaku
2 łyżeczki słodkiej papryki w proszku

Ryż przepłukuję w zimnej wodzie, gotuję, ale tak, by pozostał twardawy. W drugim dużym garnku zagotowuję wodę, w której będę obgotowywać kapustę. Kapustę obieram z zewnętrznych liści (nie wyrzucam ich jednak, bo przydadzą się do wyłożenia naczynia żaroodpornego), wycinam głąb, zanurzam w gotującej się wodzie główkę kapusty. Gdy zewnętrzne liście miękną zdejmuję je (uwaga, bo łatwo przy tym można się poparzyć) i tak sukcesywnie pozbawiam liści kapuścianą głowę. W malakserze miksuję na pastę cieciorkę z odrobiną wody, w której się gotowała lub z zalewą z puszki. Odcedzam ryż, przekładam do dużej miski. Na patelni szklę pokrojoną w drobną kostkę cebulę i posiekany drobno czosnek. Dodaję do ryżu zmiksowaną cieciorkę, zeszkloną cebulę z czosnkiem, przyprawiam słodką papryką, solą i pieprzem, dodaję posiekaną miętę. Z kapuścianych liści wycinam nerwy. W każdy liść zawijam garść farszu, staram się by kapuściana paczuszka-gołąbek była zwarta i ściśle zawinięta.
Na dnie żaroodpornego naczynia układam warstwę liści kapusty, a na niej obok siebie gołąbki. Całość zalewam przegotowaną wodą i przykrywam kolejną warstwą liści. Wkładam na 45-60 minut do nagrzanego do 180-200 stopni Celsjusza piekarnika. Podaję z sosem pomidorowym lub keczupem.

16 czerwca 2011

Czekam...

Oglądam w kuchni.tv program Jamie'go Olivera "Jamies's 30-minutes meals". W ciągu 30 minut Jamie wyczarowuje pyszne i łatwe do zrobienia posiłki, przesmaczne, ze składników, które mi odpowiadają. W Wielkiej Brytanii wyszła już książka, która zbiera przepisy z tego programu, w Polsce jeszcze nie - więc czekam.
Jamie to  kulinarny Don  Quijote - wierzy, że ludzie mogą smacznie jeść i smacznie gotować. Wystarczy, żeby chcieli. Wierzę, że jego konsekwencja zaowocuje przynajmniej tym, że ci, którzy jedzą schabowe z kapustą w końcu spróbują zrobić coś lekkiego i smacznego.
Czekam więc na książkę "Jamies's 30-minutes meals" po polsku. Myślę, że pewnie niebawem się pojawi i już nie mogę się doczekać. W Polsce Jamiego wydaje Muza i Insignis. Chyba w końcu zadzwonię do tych wydawnictw i sprawdzę, czy tę książkę mają w planach wydawniczych. Oczywiście poinformuję co i jak :)



A tak wygląda program Jamie'go. (jeden z odcinków)




1 czerwca 2011

Pizza na Dzień Dziecka


Moje dziecko nie jest amatorem pizzy, nie lubi też jedzenia z McDonaldsa, nie przepada za fast foodami...  Ogromnie się z tego cieszę i wiem, że niektórzy rodzice zazdroszczą, a ja niestety nie potrafię im powiedzieć, jak tego dokonałam. Synek w sklepie nie wyciąga rąk po chipsy, nie jęczy za happy mealem. Może dlatego, że nie poznał tych smaków, jako małe dziecko.
Pierwszą styczność z McDonaldsem miał dopiero w wieku niecałych pięciu lat. Wracaliśmy z weekendowego wypadu i na wysokości Katowic zatrzymaliśmy się, żeby coś zjeść. Dzieci znajomych skakały z radości, że będą frytki i hamburgery. Nie mieliśmy za bardzo wyjścia i kupiliśmy zestaw dziecięcy dla synka. Mały wziął zabawkę, obejrzał, poczęstował się mięsem w panierce i bardzo niekulturalnie wypluł to, co miał w ustach. "To jest bleeee" - wrzasnął i od tej pory do fast foodów nie chce wchodzić.
Jedyna pizza jaką toleruje i czasem zje ze smakiem to przygotowana w domu na smakowitym ziołowym spodzie. Składników też nie może być za dużo, bo synek kręci nosem.

Pizza na Dzień Dziecka

Spód (mały):
ok 230 gramów mąki
łyżeczka soli
kulka drożdży
łyżka oliwy z oliwek
ok 3/4 szklanki wody
garść suszonego oregano
pół garści suszonego rozmarynu
pieprz

Mąkę, pokruszone drożdże i wodę zagniatam. Dodaję sól, suszone zioła, pieprz, a na końcu oliwę. Z całości formuję kulkę, przykrywam czystą ściereczką i zostawiam na ok. 45 minut, by ciasto wyrosło.



Sos do pizzy (zostaje na jeszcze jedną-dwie)
puszka pomidorów bez skórki
oliwa z oliwek
2 ząbki czosnku
pół pęczka świeżej bazylii,
sól i pieprz do smaku
W rondlu na oliwie podsmażam czosnek, dodaję posiekaną bazylię i pomidory oraz przyprawy. Całość duszę ok. 25 minut, rozgniatając pomidory. Gdy nie mam czasu lub cierpliwości miksuję ten sos, ale nie na gładko.



Składniki na pizzę
2 kule mozzarelli
suszone oregano do posypania
i to co kto lubi do wyboru: pancetta lub nasz swojski boczek, szynka, oliwki, papryczka chili, tuńczyk, kapary, karczochy, krewetki....

Rozwałkowuję wyrośnięte ciasto lub po prostu rozciągam w rękach. Układam na blasze i zostawiam jeszcze na chwilkę, ale nie zawsze. Sos pomidorowy rozsmarowuję na pizzy, nie może być za grubo. Mozzarellę kroję w plasterki. Na cieście układam wybrane składniki i ser, posypuję oregano i wkładam do piekarnika (200 stopni Celsjusza) na około pół godziny. Kontroluję oczywiście czy pizza się nie przypala. I gotowe.


Drukuj przepis

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...