15 grudnia 2012

Smaki z Fjallbacki


Są takie książki, które chce się mieć bez względu na wszystko. Lubię skandynawskie klimaty, desingn, prostą kuchnię, łososia i "zakrytą chłopkę", zimne fiordy, północne światło, zdystansowanych ludzi, Oslo i operę nad Oslofjordem, Bullerbyn, Homki i Mible, "Tam gdzie rosną poziomki" Bergmana, Doctora Proctora, sagi islandzkie, swetry Sary Lund, świąteczny glogg, Kurta Wallandera, kryminały Lisy Marklund i wreszcie Camilli Lackberg, dlatego to, co napiszę o książce "Smaki z Fjallbacki" nie będzie obiektywne.
Wiem, że to książka napisana na fali popularności kryminałów Camilli Lackberg, w których występuje Erika Falck i Patrick Hedstrom, ale mimo wszystko nie czuje się tu parcia na zwiększenie zasobności portfela pisarki. Przepisy firmuje jeden z najlepszych szwedzkich kucharzy  - Christian Hellberg, szkolny kolega Camilli i dzięki niemu zyskują one profesjonalny charakter.
Przyznam, że nie znalazłam w tym tomie zbyt wielu potraw, które miałabym ochotę zrobić, a to dlatego, że nie dostaniemy u nas dobrej jakości świeżych ryb i owoców morza. Za to spojrzałam na Fjallbackę oczami Camilli i Christiana. Dzieci rybaków dzielą się swoim życiem na wybrzeżu - piękne zdjęcia Niklasa Bernstona są motywem przewodnim tej książki. Czerwone szopy na przystani, jachty, morze, mewy, sieci, więcierze, zimowe ciemności rozświetlone ciepłym światłem padającym z okien domów- te obrazy nie wyglądają jak z folderu dla turystów. Są świeże i naturalne.
W książce nie brakuje też humoru - udany przepis na homarce (langustynki) składa się z jednego rybaka, homarców z więcierza i słonej wody. Przepisy posegregowane są według fjallbackowych aktywności, czyli rzeczy, które organizują życie społeczności małego, nadmorskiego miasteczka. Przysmaki z fiordu Vadero, piknik nad Badholmem, lunch na przystani, grill na wyspie Valo, świętowanie w Fjallbace, kolacja w zimowych ciemnościach - tak układa się życie w Fjallbace.
Mam nadzieję, że kiedyś, w sklepie w moim sąsiedztwie, dostanę świeżą żabnicę, przegrzebki, homara i omułki. Tak po prostu, żebym mogła sobie zrobić jedną z pysznych potraw Camilli. Teraz  jedynie mogę spróbować przepisów na wieprzowinę, cielęcinę i być może łososia, choć takiego jak na zdjęciach nigdy w Polsce nie widziałam.
Wzruszyły mnie podziękowania Camilli dla jej ojca, który zmarł, gdy miała 24 lata, za to że zaraził ją miłością do gotowania.
Wielką przyjemność i radość sprawiło mi czytanie tej książki. Usłyszałam huk wiatru, poczułam słony zapach morza i zatęskniłam, by znów pojechać na północ. Tam jest tak pięknie i inaczej.

"Smaki z Fjallbacki" Camilla Lackberg, Christian Hellberg, Wydawnictwo Czarna Owca.

2 komentarze:

  1. Wielkie dzięki za recenzję i ofertę na FB:-) Poczekam jednak, może wyjdzie po angielsku, jej kryminały są tu popularne, więc b. prawdopodobne.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam straszną ochotę na tę książkę, ale postanowiłam dać szansę Mikołajowi. Jak jej nie dostanę, to zaraz po świętach pobiegnę po nią do księgarni... ;)

    OdpowiedzUsuń

Drukuj przepis

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...