26 kwietnia 2014

David Moreno - wino z pasji

Jest sobie mała winnica w miasteczku Badaran, w hiszpańskiej prowincji La Rioja, gdzie syn piekarza postanowił zostać winiarzem. Trochę z przypadku, trochę z miłości do wina. Dowiedziałam się tego na degustacji win z winnic Davida Moreno we wrocławskim sklepie Marka Kondrata.
O winach opowiadała spokrewniona z nim Lara Olarte. Dziewczyna, która wychowała się w tych winnicach, zna każdy ich zakątek, każdą tajemnicę.
Pyszne były te wina i ciekawe. Zupełnie inne od supermarketowych. Można mieć dużo przyjemności w smakowani, wąchaniu i doszukiwaniu się różnorakich nut, które wytrawni sommelierzy wyczuwają swoimi wrażliwymi nosami.

Badaran położone jest w La Rioja, w pobliskim klasztorze San Millan zapisano pierwsze słowa w języku hiszpańskim (Glosas de San Millan).


W tej wiosce urodził się w 1948 roku David Moreno. Jego tato był piekarzem, ale on nie poszedł w ślady ojca. Wyemigrował za pracą do Barcelony, tam skończył studia inżynierskie i zaczął pracę w fabryce samochodowej Seata. Co weekend jeździł do domu - a w tamtych czasach bez autostrad podróż nie trwała jak dziś czterech godzin. Zwykle znajomi prosili go o przywiezienie kilku butelek wina. Po jakimś czasie miał już tego dość, ale zauważył, że na wina z La Rioja jest wielu chętnych. Postanowił z narzeczoną rozkręcić handel winem. Sprowadzał je z rodzinnej wioski i sprzedawał w Barcelonie. Pewnie nie zostałby winiarzem, gdyby nie restrukturyzacja w Seacie. Po dwudziestu latach pracy zdecydował się spełnić swoje marzenia - nie czekał na zwolnienia, tylko skorzystał z możliwości i wziął odprawę. Za te pieniądze założył swoją winiarską firmę. Na początku kupował winogrona od innych, ale stopniowo zaczął też kupować winnice. Dziś jego wina zdobywają medale a winnice odwiedzają miłośnicy wina.
W Bodegas David Moreno można kupić sobie beczkę wina (225 litrów) i popijać z niej ile się da, bo winiarz uzupełnia, po każdej wizycie kompanów od kieliszka, jej zawartość. Gdy wino dojrzeje jest butelkowane i można sobie butelki zmagazynować we własnej piwniczce.

Spróbowaliśmy młodego (2013) wina białego (blanco joven) - lekkiego, orzeźwiającego ze szczepu Viura z nutą owocową. Potem przyszła chwila na wino crianza ze szczepów Tempranillo i Garnacha, dojrzewające 12 miesięcy w beczkach z dębu amerykańskiego. Poczuć w nim można nuty leśnych owoców i wanilii. Potem próbowaliśmy wina reserva rocznik 2007 ze szczepów Tempranillo i Garnacha. Reserva dojrzewała 24 miesiące w beczkach z dębu francuskiego. Wyczuwalne nuty: owoce i czekolada. Ukoronowaniem degustacji okazała się Gran Reserva (2007) z tych samych szczepów co poprzednio, ale wino dojrzewało 30 miesięcy w beczkach z dębu amerykańskiego i francuskiego. Ile czasu spędziło w danym rodzaju beczki to słodka tajemnica enologa. Nuty: dojrzałe owoce, likier, kakao. Eleganckie i pyszne.
Zaskoczona byłam przystępnymi cenami. Myślałam do tej pory, że w sklepie przy Słowiczej są wyłącznie wina za 100 złotych w górę.
Moja crianza już wypita :)





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drukuj przepis

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...