30 sierpnia 2014

Dynia makaronowa pieczona z bryndzą


Dynia makaronowa swoje niesamowite właściwości ujawnia dopiero po upieczeniu - jej miąższ rozpada się na mnóstwo cieniutkich i delikatnych makaroników, które doprawione i ponownie zapieczone smakują wyśmienicie.
Dynie wyhodowaliśmy sami - pierwsze chwilę czekały na przyrządzenie, bo zastanawiałam się, jaki smak nadać dyni - serowy, ziołowy? Zastanawiałam się nad dodatkiem chorizo lub chili, w końcu przypomniałam sobie o bryndzy. I to ona zdominowała smak moich pieczonych dyni makaronowych.
Bałam się, że dynia nie wyrośnie - podsypaliśmy ja symbolicznie torfem, ale udało się! Niestety wyrzuciłam opakowanie po nasionkach i nie wiem jaką odmianę dyni makaronowej zasadziłam. W przyszłym roku założę specjalny zeszyt, w którym będę zapisywać odmiany posianych warzyw i będę też zamieszczać uwagi o plonach, hodowli i smaku warzyw. O! Taka będę.

Kocham dynie i czekam na kolejny Festiwal Dyni, który pewnie niebawem ogłosi na swoim blogu Bea.

Dynie makaronowe i cukinie z ogródka

Dynia makaronowa pieczona z bryndzą
2 dynie makaronowe
4 ząbki czosnku
2 łyżki masła
3 łyżki mąki
1 i 1/2 szklanki mleka
200 gramów bryndzy
świeży rozmaryn
sól, pieprz do smaku

Dynie przekroić na połówki, wybrać pestki. Ułożyć przekrojoną stroną do dołu na blasze wyłożonej papierem do pieczenia, podlać odrobiną wody i piec przez około godziny w piekarniku nagrzanym do 200 stopni Celsjusza.
W rondelku rozpuścić masło, posiekać drobno czosnek i przesmażyć na maśle. Dodać mąkę, a później mleko. Mieszać, by nie powstały grudki. Doprawić solą i pieprzem.
Upieczone dynie odwrócić, wzruszyć widelcem miąższ, by ukazały się makaroniki. Wymieszać miąższ w każdej połówce z sosem. Pokruszyć na każdą dynię bryndzę, posypać igiełkami rozmarynu. Zapiekać dynie z sosem i bryndzą aż się zrumienią (ok. 15 minut).
Podawać na ciepło.


28 sierpnia 2014

Akcja: Kulinarna pamiątka z wakacji 2014


Wakacje za nami, aż trudno uwierzyć, dlatego zapraszam do kolejnej akcji kulinarnej. Tym razem pod hasłem "Kulinarna pamiątka z wakacji 2014" na Durszlak.pl powspominajmy wakacyjne smaki i spróbujmy odtworzyć je w domu. Dla jednych wakacje smakują wyśmienitą rybą znad morza, dla innych wschodnim cepelinem, kwaśnicą z Zakopanego, słodką baklawą z Turcji, francuską zupą cebulową, chorwacką doradą z rusztu, szopską sałatką z Bułgarii, egzotycznymi smakami Azji, kukurydzianymi Ameryki Południowej, wołowiną z Argentyny, a może stekiem z Teksasu...
Opowiedzcie o waszych wakacyjnych smakach. Zatrzymajmy je w kuchni, przedłużmy wakacje. Akcja polega na odtworzeniu wakacyjnego dania z kraju, w którym byliście na wakacjach. Warunkiem dodania przepisu do akcji jest napisanie, dlaczego wybraliście daną potrawę i z jakiego kraju pochodzi. Może to też być potrawa marzeń - z kraju, który chcielibyście odwiedzić.
Nie zapomnijcie o dodaniu zdjęcia potrawy. Akcja trwa od 1 do 30 września 2014.
Zapraszam do wspólnego gotowania.




Kod należy skopiować i wstawić na swoją stronę.
<a href="http://durszlak.pl/akcje-kulinarne/kulinarna-pamiatka-z-wakacji"><img src="http://durszlak.pl/system/campaign/banner/1033/embed_xytcsBb4eFMGbPwSpopeu5Ll5gYt4Qzz.jpg" alt="Kulinarna pamiątka z wakacji 2014"></a>
Kulinarna pamiątka z wakacji 2014

26 sierpnia 2014

Fondue serowe - szwajcarska przekąska



Fondue serowe rozgrzewa, sprawia, że jesienny wieczór zmienia się w magiczną chwilę. Siedzimy przy stole wokół kociołka, w którym bulgocze ser i wspominamy wakacje. Jeszcze dwa dni temu cieszyliśmy się ciepłym morzem i pięknym słońcem. Wystarczyło przejechać 1200 km z powrotem, by witać początek jesieni.


Fondue paruje, nabijamy kawałki świeżej  bagietki i snujemy opowieści. Choćby o tym, jak przygotowując po raz pierwszy fondue zadymiłam mieszkanie tak mocno, że siedzieliśmy wokół kociołka z załzawionymi, czerwonymi oczami, a sąsiad chciał wzywać straż pożarną.

O tym co się stało podczas pierwszego fondue i przepis na serowy sos do rozgrzania w garnku, zwanym caquelon przeczytacie w moim dawnym wpisie.


Przepis na SEROWE FONDUE

25 sierpnia 2014

Podsumowanie akcji "Faszerujemy 2014"


Aż 80 wpisów, blisko70 uczestników! Nie spodziewałam się, że aż tyle osób weźmie udział w mojej akcji "Faszerujemy 2014". Akcja trwała od 31 lipca do 24 sierpnia 2014 na Durszlaku.pl i na Mikserze Kulinarnym. Wszystkim uczestnikom dziękuję za wspólne gotowanie, pomysły i wspaniałe przepisy!
Zdecydowanie najchętniej faszerujemy warzywa - królową dań faszerowanych jest cukinia - podłużna i okrągła, po niej drugie miejsce piastuje papryka. Faszerujemy pomidory, pieczarki, bakłażany, patisony, pomidory, a także mięsa. Do środka wkładamy inne warzywa, ser a także kasze, sery i mięso. Zaakceptowałam też przepisy na gołąbki, bo to też danie faszerowane. Zaskoczyły mnie dwie wspaniałe tarty z faszerowanymi kwiatami cukinii i melon faszerowany ryżem i tuńczykiem, które wyczarowały Natalia i Michalina. Ucieszyły mnie też przepisy na faszerowane kalarepki z Czary Gary i na nasze swojskie ziemniaki, o których pamiętała jedynie Magda w Kuchni.
Poniżej prezentuję kompendium faszerowania - plon akcji "Faszerujemy 2014". Planuję powtórkę w przyszłym roku. Co wy na to?

Przepisy na cukinie faszerowane 

Cukinia faszerowana z http://wedrowkipokuchni1.wordpress.com
Pierzywa: cukinia i bakłażan nadziane soczewicą
Cukinia faszerowana mięsem mielonym z indyka
Cukinia faszerowana czarną soczewicą i fetą
Cukinia faszerowana papryką i papryka cukinią
Cukinia faszerowana kuskusem z chili
Cukinia z suszonymi pomidorami
Cukinia nadziewana
Cukinia faszerowana piersią z indyka
Cukinie faszerowane ciemnym ryżem
Cukinia faszerowana mięsem mielonym z ryżem
Cukinia faszerowana risotto
Cukinia faszerowana bulgurem
Cukinia faszerowana grzybami leśnymi i serem kozim
Cukinia faszerowana kuskusem i czerwonymi warzywami
Cukinia faszerowana kuskusem
Cukinia faszerowana warzywami i serem
Cukinia faszerowana kuskusem, suszonymi pomidorami i serem
Nadziewane cukinie i papryki
Faszerowana cukinia
Łódki z cukinii zapiekane z kaszą jaglaną i maślakami
Okrągłe faszerowane cukinie
Cukinia faszerowana mięsem mielonym
Cukiniowe łódeczki z sosem
Cukinia faszerowana mięsem z indyka i kaszą jaglaną
Cukinia faszerowana
Cukinia faszerowana mięsem w sosie pomidorowym
Nadziewane cukinie
Faszerowana pieczona cukinia
Roladki z cukinii
Cukinia faszerowana mięsem mielonym z dodatkiem czarnuszki

Przepisy na faszerowane papryki

Faszerowane papryki igołomskie z http://retrofusion.pl
Papryka faszerowana po chińsku
Faszerowane papryki igołomskie
Papryka z warzywami i tuńczykiem
Smaki Turcji: papryka faszerowana
Papryka faszerowana bakłażanem
Faszerowana papryka i patison
Papryka nadziewana kuskusem pomidorem i szynką
Papryka faszerowana ryżem, oliwkami i serem ricottą
Papryka faszerowana mięsem wieprzowym i ryżem
Papryka faszerowana mięsem i kuskusem
Papryka faszerowana mięsem na ostro
Papryki faszerowane po indyjsku
Papryki faszerowane chili con carne
Papryki zapiekane z farszem serowym
Papryka faszerowana ryżem i kabanosami z fetą
Papryka i pomidory faszerowane pęczakiem
Papryki faszerowane ryżem paella 

Przepisy na faszerowane bakłażany

Roladki z pieczonych bakłażanów z http://katerina2804.blogspot.com

Bakłażan warzywnie faszerowany
Bakłażanowe roladki mięsno-jaglane pod beszamelem
Bakłażany zapiekane z kurczakiem
Roladki z pieczonych bakłażanów z czosnkiem, rozmarynem i fetą
Bakłażan faszerowany warzywami i kaszą jaglaną
Bakłażan faszerowany wołowiną i pomidorami
Bakłażany zapiekane z ryżem jaśminowym i warzywami
Roladki z bakłażana

Przepisy na faszerowane pomidory

Pomidor z pastą z tuńczyka z http://coolinarnie.blox.pl
Pomidor z pastą z tuńczyka
Pomidory nafaszerowane amarantusem i bobem
Zapiekane pomidory ze szpinakiem
Pomidory faszerowane pęczakiem
Pomidory faszerowane pastą twarogowo-tuńczykową
Pomidory nadziewane makaronem z bazylią
Pomidory faszerowane pomidorową jajecznicą
Pomidory zapiekane z kozim serem i ziołami. Smaki Prowansji

Przepisy na faszerowane pieczarki

Faszerowane pieczarki z http://galantyna.pl
Pieczarki faszerowane kaszą jaglaną
Portobello nadziewane
Pieczarki faszerowane cukinią, serem fetą i pomidorami suszonymi

Przepisy na inne faszerowane warzywa

Faszerowane ziemniaki z http://madawkuchni.blogspot.com
Kalarepki faszerowane pieczarkami
Faszerowany patison i papryka
Patisony faszerowane kaszą gryczaną i mięsem
Faszerowane ziemniaki
Faszerowany kabaczek po grecku

Faszerowane mięsa

Roladki drobiowe z czerwoną cebulą z http://apetytprzepisy.blogspot.com

Roladki z szynką szwarcwaldzką, cheddarem i suszonymi pomidorami
Roladki z mięsa mielonego w boczku z serem
Kurczak curry faszerowany ryżem z pieczarkami
Roladki drobiowe z pesto i suszonymi pomidorami
Kotlety mielone z mozzarellą
Roladki drobiowe z czerwoną cebulą
Schab faszerowany pieczonymi pomidorami

 

Gołąbki

Gołąbki z gotowanym mięsem i warzywami z http://6niebo.blox.pl
Gołąbki z gotowanym mięsem i warzywami
Gołąbki w liściach winogron

Faszerowane owoce

Ryż z melonem, ogórkiem i łososiem z http://tastyy.blogspot.com
Ryż z melonem i łososiem
Jabłko niespodzianka

Tarty z faszerowanymi składnikami

Tarta z faszerowanymi kwiatami cukinii z http://notatniknatalii.blogspot.com
Tarta z kwiatami cukinii
Tarta z kwiatami cukinii faszerowanymi kozim serem

Makarony

Wege cannelloni ze szpinakiem, tofu i parówką sojową







24 sierpnia 2014

Ciasto ze śliwkami z kokosową kruszonką


Obrodziły nam renklody tego lata. Moje ukochane śliwki o smaku dzieciństwa u dziadków. Słodkie, soczyste i pachnące, po nich pierwszy raz w życiu bolał mnie brzuch z przejedzenia.
Proste ciasto z renklodami robi się szybko, można w nim użyć każdego rodzaju śliwek.

Ciasto ze śliwkami z kokosową kruszonką
800 gramów śliwek
250 gramów mąki
200 gramów masła
200 gramów cukru pudru
4 jajka
1 łyżeczka proszku do pieczenia.

Kruszonka
150 gramów mąki
75 gramów cukru
75 gramów masła
40 gramów wiórków kokosowych

Śliwki myjemy, kroimy na połówki, pozbawiamy pestek. W misce miksujemy masło, dodajemy cukier, po jednym jajku, dodajemy mąkę i proszek do pieczenia.
Małą blaszkę wykładamy papierem do pieczenia, wykładamy ciasto, rozsmarowujemy je równą warstwą, układamy na nim śliwki przekrojoną częścią do góry.
Przygotowujemy kruszonkę: w rondelku rozpuszczamy masło, dodajemy cukier, mieszamy. Zdejmujemy z ognia, dodajemy mąkę, wiórki kokosowe. Mieszamy.
Ciepłą kruszonką posypujemy ciasto. Pieczemy ok. 45 minut w piekarniku o temperaturze 180 stopni Celsjusza.

21 sierpnia 2014

Patisony faszerowane kaszą gryczaną i mięsem


Kupne patisony zwykle mają strasznie twardą skórę, nie można ich pokroić bez użycia tasaka i ma się ochotę wysłać je tam, gdzie ich miejsce, czyli w kosmos.
Patisony zebrane z ogródka zaraz, gdy osiągną odpowiednią wielkość zaskakują miękką skórką i delikatnością. Są idealne do faszerowania, wtedy każdy dostaje na talerzu własny, piękny pojemniczek z niespodzianką w środku.

Patisony faszerowane kaszą gryczaną i mięsem
6 średnich patisonów
500 gramów mięsa mielonego
1 jajko
1 szklanka kaszy gryczanej
1 papryka (kolor dowolny, słodka)
1 cebula
sól, pieprz
łyżka ziół prowansalskich

Patisony myjemy i obgotowujemy w osolonej wodzie. Kroimy w kostkę cebulę i paprykę, szklimy na oleju na patelni. Gotujemy nie za miękko kaszę gryczaną. Wyjmujemy patisony, zostawiamy do przestygnięcia. Odcinamy delikatnie kapelusik i wyjmujemy nasiona.
W misce mieszamy na masę mięso mielone, rozbełtane jajko, kaszę gryczaną, cebulę i paprykę oraz przyprawy. Farsz wkładamy do patisonów, przykrywamy kapelusikami i pieczemy ok. 50 minut w natłuszczonym naczyniu lub na blasze w piekarniku nagrzanym do 180 stopni Celsjusza.
Podajemy gorące z sosem pomidorowym jako danie główne lub kolacyjne.

18 sierpnia 2014

"Słodkie życie w Paryżu"


Dawno nie czytałam tak beznadziejnej i dennej książki. Napisał ją David Lebovitz, amerykański cukiernik, który po stracie swojego partnera przeniósł się do Paryża, by w maleńkim, wynajętym mieszkaniu poznawać tajniki kuchni znad Sekwany. Szkoda, że na tym nie poprzestał. Zdecydowanie lepiej wychodzą mu słodkości niż pisanie książek. Lebovitz serwuje nam banał na banale, obnosi się ze swoją wyjątkową ignorancją i pretensjonalnym traktowaniem rzeczy, których nie zna lub nie rozumie.
To miała być w zamyśle humorystyczna książka w stylu tych, które już odniosły sukces jak "Pod słońcem Toskanii", "Czy rok w Prowansji" - lekkie, miłe czytadło, doprawione paryskimi krajobrazami i smaczkami.
Pomysł sympatyczny, ale realizacja beznadziejna. Lebovitz w kpiącym tonie stwierdza, że stał się paryżaninem w momencie, gdy wyniósł śmieci w eleganckim ubraniu, a nie w rozmemłanym dresie. Może to jest zabawne dla Amerykanów, ale mnie to kompletnie nie bawi. Znam paryżan, dumnych, że mieszkają w tym mieście od pokoleń i jednocześnie bardzo otwartych i ciekawych innych ludzi i kultur. Oczywiście nie zawsze są idealni, bywają ksenofobiczni, uważają, że wszyscy powinni znać francuski, że kuchnię, lawendę i wino mają najlepsze na świecie, ale nie oglądają innych w tak odrażający i bezpardonowy sposób jak ów Amerykanin, autor książki. Nie chciałabym, żeby Lebovitz przeprowadził się do Polski i tak nas obsmarował nie znając realiów, kultury i języka.
Niech lepiej gotuje te swoje pomadki, ciasta i inne glazury zamiast wypisywać banialuki.
Czasem, czytając tę książkę, miałam wrażenie, że autor jest zapóźniony w rozwoju osobistym i społecznym. Jeżeli to tylko maniera, to strasznie toporna i męcząca dla czytelnika. Od mężczyzny w średnim wieku wymaga się, by potrafił samodzielnie myśleć, a nie jak dziecko pokazywać palcem każdą nieznaną sobie rzecz i z podnieceniem dwulatka wykrzykiwać "O!", bo jacyś ludzie dyskutują o wypieczonych bagietkach, bo nie pakują mu zakupów w supermarkecie, bo kasjer mu nie patrzy w oczy, bo nagle odkrył, że kawą kończy się posiłek...
Ta książka powinna nosić tytuł "Amerykański ignorant w Paryżu". Najbardziej drażni mnie w tej książce, że zwykłe, ludzkie chamstwo, niezależne od narodowości pan autor uznaje za paryską cnotę i sam zaczyna zachowywać się po chamsku rozjeżdżając torbą na zakupy bywalców targu, czy wykrzykując do człowieka, któremu popruł sweter, że to nie jego wina. Według niego tak robią Paryżanie. Szkoda czasu na tę książkę. Jedyną wartościową w niej rzeczą są przepisy - na słodkości, na sałatki, przekąski i dania główne inspirowane francuską kuchnią. W tym jednym pan Lebovitz jest dobry i niech tak zostanie. Zapiekane figi, ciasto bretońskie z mąki gryczanej, naleśniki z mąki ciecierzycowej, duszony indyk ze śliwkami...
Szkoda, że autor nie wydał po prostu książki kucharskiej, oszczędzając nam infantylnych obserwacji na temat stolicy Francji i jej mieszkańców.

"Słodkie życie w Paryżu" David Lebovitz, Wydawnictwo Pascal.

14 sierpnia 2014

Ciasto z cukinii z cytrynową glazurą


Sierpień należy do cukinii. Gdzieniegdzie na świecie 8 sierpnia obchodzi się Dzień Cukinii. Mam moje własne cukinie z ogródka, są piękne, jędrne, błyszczące, równomiernie zielone i delikatne.
Cukinia jest wyjątkowym warzywem - pasuje do potraw mięsnych i warzywnych, sprawdza się też w deserach. Ile aromatu ma cukinia z własnej grządki! Zupełnie nie przypomina tych wodnistych z supermarketu. Płakać mi się chce, że lato nieubłaganie zbliża się ku końcowi, a mi jeszcze mało własnych warzyw i owoców. Jestem ogrodową neofitką, mam za sobą gospodarzenie w balkonowym warzywniku, ale to nic w porównaniu z własnym kawałkiem upraw.

Ciasto z cukinii z cytrynową glazurą
200 gramów cukinii
1 cytryna
200 gramów mąki
1 łyżeczka proszku do pieczenia
2 jajka
szczypta soli
2 łyżeczki cukru wanilinowego
125 gramów cukru
150 ml oliwy lub oleju
3-4 łyżki mielonych orzechów włoskich

Cytrynowa glazura
sok z 1 cytryny
cukier puder

Ścieramy cukinię na tarce z dużymi oczkami. Myjemy i wyparzamy cytrynę, ścieramy z niej skórkę. Małą okrągłą tortownicę natłuszczamy i oprószamy bułką tartą. W misce mieszamy cukinię i skórkę z cytryny. W innym naczyniu miksujemy jajka z cukrem i cukrem wanilinowym aż zrobią się białe, dodajemy olej i suche składniki: mąkę, proszek do pieczenia, sól. Na końcu dodajemy cukinię ze skórką z cytryny i orzechy. Mieszamy wszystko, wykładamy do formy i pieczemy w piekarniku nagrzanym do 180 stopni Celsjusza przez ok. 40 minut.
Przygotowujemy cytrynową glazurę: wyciskamy sok z cytryny i mieszamy z cukrem pudrem aż mieszanina stanie się gęsta.
Wyjmujemy ciasto z piekarnika, zastawiamy na 15 minut, wyjmujemy z tortownicy. Polewamy cytrynową glazurą.

11 sierpnia 2014

"Kuchnia osadników" - o kulinarnej ojczyźnie wygnańców


Szkoda urlopu na beznadziejne książki. Odkąd jestem szczęśliwą posiadaczką czytnika nie martwię się już nietrafioną książką, która tylko ciąży w walizce. Przełączam się na kolejną i nie mam kwaśnej miny ani nie zastanawiam się co zrobić z beznadziejnym tomem. Włączam "delete" i po sprawie.
Dla tych, którzy wolą jednak tradycyjne papierowe książki kilka słów o wakacyjnych lekturach.


"Kuchnia osadników. O miłości, wędrówkach i jedzeniu" Yasmin Alibhai-Brown

(tłum. Dobromiła Jankowska, Wydawnictwo Czarne)

Kiedy Miłka, tłumaczka tej książki podarowała mi egzemplarz, westchnęła ciężko: "To jest bardzo smutna książka, pełna cierpienia i bólu". Dlaczego więc na wakacje polecam taką książkę? Bo nie jest to do końca prawda.
"Kuchnia osadników" to autobiograficzna książka na temat afrykańskich Hindusów. Do tej pory nie miałam świadomości jak ważną rolę odgrywali w koloniach brytyjskich, ba nawet nie wiedziałam, że tam byli. Przesiedleni na siłę z rodzinnych Indii jako najtańsi robotnicy, poddani Korony Brytyjskiej, budowali kolej w afrykańskich koloniach, później otwierali sklepy, rozwijali drobną przedsiębiorczość. To na nich opierał się miejscowy business. Yasmin Alibhai-Brown pochodzi z Ugandy. Tam się urodziła, tam dorastała i studiowała. Uganda była jej rajem na ziemi, ale z odzyskaniem niepodległości przez afrykańskie kraje stała się miejscem, z którego musiała uciekać. Czarni Afrykańczycy chcieli kraj dla siebie, nie chcieli żadnych obcych, za których uważali Hindusów. Gdzie mieli się podziać ci ludzie, którzy w Indiach mieli korzenie, ale nie byli w nich od pokoleń? Wielka Brytania też nie chciała ich przyjąć! Dawna kolonialna potęga odwróciła się plecami do tych, których niejako stworzyła. Gorzka rzeczywistość, potworna przemoc, śmierć stały się udziałem wielu Ugandyjczyków pochodzenia hinduskiego. Z dnia na dzień stracili ojczyznę, nie zyskali nowej. Ta gorycz i smutek przebijają w tej opowieści. Jest też żal dziewczyny, którą rodzina próbuje zmusić do przestrzegania religijnych i społecznych norm. Łza kręci się w oku, gdy bohaterka zostaje skatowana przez najbliższych za to, że ośmieliła się zagrać Julię w szkolnym przedstawieniu u boku kolegi w roli Romea.
Rodzina Yasmin uciekając przed ugandyjskim dyktatorem Idim Aminem nie może zabrać ze sobą nic cennego. Kobiety pakują kuchenne utensylia i zapamiętują przepisy, na potrawy którymi karmiły najbliższych w dobrych czasach. To cały ich dobytek.  Yasmin, niczym jej babki, też przeprowadza się z szufladą niepotrzebnych przedmiotów. Posiada nawet stołek do obierania kokosów, zupełnie zbyteczny w deszczowej Anglii! Przepisy na potrawy pojawiają się w chwilach przełomowych, gdy akurat dzieje się coś ważnego. Na początku bywa to denerwujące, ale przecież tak właśnie jest w życiu. Gdy umiera ktoś bliski częstujemy zrozpaczonych herbatą, ciastem, zapraszamy na obiad, karmimy dzieci. Nie ma przerwy od jedzenia.
Ojczyzna Yasmin to właśnie kuchnia. Po wyjeździe z Ugandy nie do końca zaaklimatyzowała się w Wielkiej Brytanii. Smaki jej dzieciństwa są dla niej bezpiecznym miejscem, do którego wraca w domu swojej matki, na spotkaniach z rodziną. To kuchnia łagodzi konflikty, a jej rodzina jest potwornie skłócona.
Ciężko przygotować coś z przepisów zgromadzonych w książce. Po pierwsze nie wszystkie składniki kupimy w Polsce i choć bez problemu dostaniemy mąkę z ciecierzycy, kolendrę i miętę to gorzej będzie z tamaryndowcem, soczewicą tuwar dal, dojrzałymi gujawami, czy świeżym maniokiem. Po drugie większość tych dań smażona jest w głębokim tłuszczu, zalewana tłustym mlekiem i zasypywana potworną ilością cukru.
Yasmin opowiada o przeszłości z żalem, nostalgią i smutkiem, ale jednocześnie jest pełna optymizmu i siły by iść do przodu, bo skoro liczba przeżytych nieszczęść - tych narodowych i osobistych jej nie złamała, to może być tylko lepiej.


9 sierpnia 2014

Papryka faszerowana bakłażanem


Rozpoczynam urlop od przygotowania faszerowanych papryk. Wakacyjne smaki późnego lata mają dla mnie zapach pachnących pomidorów, dojrzałych papryk i mojego ulubionego bakłażana. Zauważyłam, ku swojemu zdziwieniu, że jem stosunkowo niewiele mięsa. Nie przepadam ostatnio za wędlinami, nie objadam się kotletami, nie wciągam żeberek i karkówek i tam mi chyba lepiej. Z grilla mogę zjeść ewentualnie kurczaka i rybę. Za resztę dziękuję. Szkoda, że zimą nie ma takiej obfitości warzyw...

Papryka faszerowana bakłażanem
6 czerwonych papryk
1 średni bakłażan
2 średnie pomidory
1/2 szklanki posiekanych oliwek
3 łyżki odsączonych zielonych kaparów
2 ząbki czosnku
3 łyżki posiekanej natki pietruszki
1/3 szklanki bułki tartej
1/3 szklanki oliwy
pieprz

Bakłażany kroimy w kostkę, solimy i odstawiamy do odsączenia na durszlaku na ok. 1/2 godziny. Sparzone pomidory obieramy ze skórki, kroimy na ćwiartki i pozbawiamy pestek. Papryki myjemy, wycinamy z nich gniazda nasienne i białe błonki. Opłukujemy kostki bakłażana z soli, osuszamy papierowym ręcznikiem.
Nagrzewamy piekarnik do 220 stopni Celsjusza.
Na dużej patelni podgrzewamy oliwę, wrzucamy pokrojonego bakłażana i smażymy aż zmięknie. Dodajemy posiekane pomidory, oliwki i kapary, starty czosnek, pietruszkę, dodajemy pieprzu do smaku. Dusimy ok. 5 minut. Dodajemy bułkę tartą i zdejmujemy patelnię z ognia, mieszamy.
Żaroodporne naczynie natłuszczamy, napełniamy papryki farszem i ustawiamy w naczyniu. Posypujemy każdą łyżeczką bułki tartej, skrapiamy oliwą. Podlewamy 3/4 szklanki osolonej wody. Pieczemy aż będą miękkie i lekko przyrumieni się farsz.

Faszerujemy 2014!

8 sierpnia 2014

Kurczak z grilla w marynacie z kurkumą i czubrycą


Jutro upały - grillujemy dzień cały. A tak serio mam już dosyć kiełbasek z grilla, karkówek, kaszanek i tym podobnych. Kurczak w domowej marynacie z własną cukinią to jest właśnie to co polecam głodnym smacznego jedzenia.
Udało mi się kupić długie (30 cm) patyczki do szaszłyków i postanowiłam je wykorzystać do grillowania. Wśród przypraw wyłowiłam czubrycę, moją ukochaną bałkańską przyprawę. Czubryca to nic innego jak suszony cząber górski zaprawiony solą, bywa też czubryca czerwona - do cząbru dodaje się jeszcze sproszkowaną paprykę. W marynacie wykorzystałam czubrycę zieloną.

Kurczak z grilla w marynacie z kurkumą i czubrycą

500 g piersi z kurczaka
1 średnia cukinia
2 ząbki czosnku
1 łyżka kurkumy
1 łyżka czubrycy zielonej
2-3 łyżki oliwy
2 łyżki śmietany
Mięso myjemy i kroimy na długie paski. Przygotowujemy marynatę: ścieramy na tarce lub przepuszczamy przez praskę czosnek, dodajemy przyprawy, oliwę i śmietanę. Zanurzamy w marynacie mięso, mieszamy, by dobrze je pokryła. Odstawiamy na 2-3 godziny do lodówki. W tym czasie moczymy w wodzie patyczki do szaszłyków, by nie spaliły się na grillu.
Kroimy cukinię w grubsze plasterki. Nadziewamy mięso i cukinię na szaszłyki. Pieczemy na grillu z obu stron aż mięso przestanie być surowe.

5 sierpnia 2014

Chutney z renklod do mięs

Chutney fot. Mikołaj, synek
W ogródku rośnie wielka śliwa, którą początkowo wzięliśmy za węgierkę, ale szybko nas wyprowadziła z błędu zrzucając na nas deszcz... renklod. Złotych, miękkich, nagrzanych od słońca i kompletnie nienadających się do transportu. Nawet troskliwie ułożone w koszyku zmieniają się w miazgę zanim dotrzemy z nimi do domu. Szkoda ich wyrzucać, bo w smaku są pyszne, słodkie, miodowe.
Co jednak zrobić z pulpy śliwkowej, jeśli nie lubi się dżemów i innych konfiturowych wynalazków?
Lubię śliwki w occie, ale najlepiej wychodzą z twardawych owoców. Przypomniałam sobie o indyjsko-brytyjskim wynalazku! Chutney! Słodko-winna konfitura do mięs. Przekopałam książki, internet, ale nikt nie robi chatney'ów z renklod, ze śliwek węgierek i owszem. Postanowiłam więc zaimprowizować. Mój chutney z renklod jest słodko-winno-korzenny. Zastanawiam się jak będzie smakować ostatecznie, gdy w słoiczku wszystkie smaki się przegryzą. Dowiemy się zimą.

Chutney z renklod
1 kg renklod
2-3 papierówki
1 biała cebula
1 ząbek czosnku
80 g rodzynek
220 g cukru trzcinowego
1 łyżka imbiru w proszku
1 łyżeczka roztartego ziela angielskiego
1 łyżeczka cynamonu
1 łyżeczka soli
100 ml octu z białych winogron

Śliwki myjemy, pozbawiamy pestek, jabłka pozbawiamy gniazd nasiennych, kroimy w kostkę. Do dużego garnka z grubym wrzucamy śliwki, jabłka, posiekaną cebulę, cukier, ocet i przyprawy. Doprowadzamy do wrzenia, zmniejszamy ogień i gotujemy chutney mieszając, by nie przypalił się przez ok. 40 min aż w miarę zgęstniej. Wyparzamy słoiki, nakładamy do nich gorący chutney, zakręcamy pokrywki i odwracamy do góry dnem. Gdy chutney wystygnie dokręcamy pokrywki.
Dodajemy do białych mięs - schabu, kurczaka, indyka, gęsi.
Przetwory

2 sierpnia 2014

Jajka po neapolitańsku, czyli jajka w czyśćcu


Ten przepis chodzi za mną od jakiegoś czasu - aksamitne, płynne jajka sadzone i sos pomidorowy z czosnkiem jest genialnym połączeniem. Gdy na chwilę popsuła się pogoda i zrobiło się chłodniej zjedliśmy czyśćcowe jajka na kolację. Sycące, smaczne i bardzo proste i szybkie do przygotowania. Swoją drogą Włosi mają czasami poczucie humoru - nazwać jajka w sosie pomidorowym jajkami z czyśćca?! Mistrzostwo!

Jajka z czyśćca (uova in Purgatorio)
porcja na 2 osoby
4 jajka
puszka pomidorów bez skórki
ząbek czosnku
kilka listków świeżej bazylii
sól i pieprz
starty parmezan
Na patelni smażymy rozgnieciony lub starty czosnek aż będzie lekko złoty. Kroimy w kostkę pomidory z puszki (chyba że kupiliśmy już pokrojone), dodajemy je do czosnku, dodajemy sól i pieprz do smaku. Gotujemy do momentu kiedy sos zacznie wrzeć. Zmniejszamy ogień i gotujemy jeszcze ok 15 minut, by pomidory zmieniły konsystencję i sos zgęstniał. Wbijamy jajko do szklanki, łyżką robimy wgłębienie w sosie i wlewamy w nie jajko. Robimy tak samo z pozostałymi jajkami. Posypujemy całość tartym parmezanem. Przykrywamy pokrywką i dusimy chwilę aż jajka się zetną.
P.S. Przepis dedykuję koledze, który jest mistrzem memów ewangelizacyjnych. Smacznego A.!

Nie byłam (jeszcze?) w Neapolu, ale stamtąd właśnie wróciła moja koleżanka z pracy. Trochę zaskoczona, zachwycona i przerażona miastem. Z jednej strony oglądała wspaniałe zabytki, odwiedzała muzea, kosztowała włoskich smaków, z drugiej strony czuła opresyjny klimat, chwilami strach, duchotę tego miasta. Nie znalazła chyba potwierdzenia słów "Zobaczyć Neapol i umrzeć".
Za to z podróży przywiozła mi bardzo użyteczny gadżet "gratta aglio", czyli tarkę do czosnku. Wiecie, że to maleństwo daje radę! Starty czosnek ma więcej aromatu od tego, przeciśniętego przez praskę.




Drukuj przepis

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...