21 sierpnia 2015

Foodtrucki – z czym to się je


Jedzenie sprzedawane ze specjalnie przystosowanych samochodów cieszy się dużą popularnością, nie tylko w Stanach Zjednoczonych. We Wrocławiu w najbliższy weekend (22-23.08.2015) po raz kolejny bary i restauracje na kółkach zjadą do Browaru Mieszczańskiego. Przyjadą kawiarnie, pizzerie i burgerownie.
Foodtruckami zachwycają się miłośnicy ulicznego jedzenia zapominając, że pierwowzory amerykańskich jedzeniowozów stoją na polskich ulicach już od lat 90. ubiegłego wieku.

Czymże bowiem była swojska przyczepa Niewiadów N126 ze sprzedawaną z niej zapiekanką – długą, miękką bułką posypaną wyrobem seropodobnym i papką z pieczarek oblewaną najtańszym keczupem? Z Niewiadowa sprzedawano też kurczaki z rożna, gofry a nawet lody z automatu.
Można więc stwierdzić, że tradycja jedzeniowozów w Polsce istnieje i food trucki aż taką nowością nie są. Zmieniło się jednak podejście Polaków do kuchni i jedzeniowóz z podrzędnego fastfoodowego straganu awansował do pierwszej ligi tzw. street food. Sprzedaje się w nim dobre jedzenie, a właściciele restauracyjnych pojazdów rywalizują ze sobą na kuchnię i na pomysły wystroju.

Taco Mergency


Foodtruck w Ameryce stał się symbolem alternatywnego, offowego życia. Swoje restauracje na kółkach otwierają ci, którzy idą pod prąd. Taco Mergency – karetkę przerobioną na bar serwujący taco otwiera Tom (Jason Segel), bohater komedii romantycznej „Jeszcze dłuższe zaręczyny” zaręczony z Violet (Emily Blunt). Podąża za swoją ukochaną z San Francisco do Michigan i w pewnym momencie rozgoryczony przedłużającymi się zaręczynami, frustracją w pracy (zamiast szefować kuchni, robi kanapki w supermarkecie) postanawia stworzyć coś swojego. Nie stać go na otwarcie restauracji z prawdziwego zdarzenia, więc kupuje zdezelowany ambulans i przerabia go na jadłodajnię na kółkach.
Na podobnej opowieści oparty jest film „Szef”. Carl Casper (Jon Favreau) jest szefem kuchni renomowanej restauracji w Los Angeles. Zostaje wyrzucony z pracy po kłótni z opiniotwórczym internetowym krytykiem kulinarnym. Od znajomego dostaje zdezelowany samochód, który przerabia na popularną restaurację na kółkach serwującą kubańskie dania. Szybko robi się o niej głośno w całym kraju.

Kiełbaski, kawa i ekologiczne ciasta

Foodtrucki widać na wrocławskich ulicach – można w nich kupić kawę i muffiny, hamburgery, pizzę oraz wursty (kiełbaski) na gorąco.
Auta z jedzeniem parkują w czasie najbardziej znanych festiwali muzycznych w Polsce - na Orange Warsaw Festival, Open’er Festival. Gdzieniegdzie wyparły już tradycyjne namioty z grillem i grochówką. Latem stoją też nadmorskich kurortach – sprzedają z nich lody, naleśniki i gofry. Oferta kulinarna food trucków jest bardzo zróżnicowana i trzeba przyznać, że ciekawa. Dostaniemy w nich dania mięsne, dania dla wegetarian, zdrową żywność, potrawy kuchni narodowych – meksykańskiej, chińskiej i włoskiej. Foodtruck z pysznymi ciastkami i kawą towarzyszył jednej z edycji Festiwalu Sztuki Survival.

Pasibus serwujący burgery przygotowywane na oczach klientów stoi na wysokości Arkad Wrocławskich. Klasyczny Wiesio podawany jest z cebulą, bekonem, pomidorem, ogórkiem kiszonym, jajkiem sadzonym i pysznym sosem, a Red Hot Chili Willy jest tak wściekle ostry, że łzy lecą. Ceny - od 14 do 22 złotych za burgera.
W mieście spotkać też można Mobicafe. Ta mobilna kawiarnia zatrzymuje się w różnych miejscach, najczęściej bywa na Partynicach podczas wyścigów konnych. Na Wyspie Słodowej pojawia się Taho Cafe. Mobilne kawiarnie serwują świeżą kawę w wielu smakach i rodzajach, można też dodać do napoju syropów smakowych.
Na wrocławskim Ekojarmarku i na Wyspie Słodowej można odwiedzić Happy Little Truck z piecem opalanym węglem, w którym serwuje się trzy rodzaje pizzy Bianca, Blu i Margherita.
Na pl. Nowy Targ, a czasem pod Iglicą przy Hali Stulecia parkują Bratwursty - fiat ducato, w którym zjemy kiełbaski z grilla w bułce lub serwowane na talerzu. Jest też ser smażony z porem, sosem tatarskim i ostrym, a także holenderski śledź.
Food truck 66 American Burger parkuje przy Drobnera, w menu burgery Oklahoma, Washington, San Francisco, New York Classic i Texas. Cena menu od 13 zł.

Na kółkach z Teksasu

Legenda mówi, że ojcem wozów z jedzeniem był amerykański poganiacz bydła Charles Goodnight, który z wozu ciągniętego przez muły lub woły w Teksasie sprzedawał kowbojom przygotowane przez siebie jedzenie. W menu miał dania z nakrapianej fasoli, kukurydzy i dyni, steki wołowe i z bizona, przyprawiane cebulą, czosnkiem i papryką. W Ameryce uważa się go za tego, który wynalazł food tucki. Po USA jeździ ich kilka milionów. Słynna kanapka „Fat Darell” sprzedawana na Times Square uznana została przez magazyn „Maxim” za Najlepszą Kanapkę Narodu Amerykańskiego. W telewizji zaś można śledzić zmagania właścicieli food trucków w reality show „The Great Food Trucker”.
W Polsce foodtrucki są wciąż nowością. Żeby taki otworzyć trzeba zmierzyć się z masą formalności i przepisów – trzeba mieć pozwolenia od sanepidu, od urzędu miasta. Food trucki nie mogą parkować w okolicy lokali gastronomicznych, które płacą za teren, na którym np. ustawiają letnie ogródki. Często więc właściciele mobilnych restauracji dogadują się z właścicielami prywatnych posesji i u nich stawiają swoje auta. Niestety nie wszędzie jest to możliwe. Właściciele tradycyjnych restauracji uważają bowiem food trucki za konkurencję.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drukuj przepis

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...