14 października 2016

Toskania - foccacia z czarnymi winogronami


O Toskanii nie zamierzałam pisać, bo jak pisać o czymś co jest doskonałe w każdym calu? Urokliwe miasteczka, malownicze pola i drogi obsadzone cyprysami, łagodne wzgórza z winnicami i gajami oliwnymi cieszą oko. Opisywać Toskanię to trochę tak, jakby próbować opowiedzieć album z pocztówkami.
Toskania jest porażająco piękna, tak piękna, że aż boli. I tyle. Są w niej miejsca wręcz zatłoczone turystami, są i takie, w których turystów w ogóle nie ma. Wszędzie zaś jest coś zabytkowego, wiekowego, malowniczego do podziwiania. Można się zmęczyć ogromnie. :) Nie męczy, ale zachwyca prosta toskańska kuchnia. Co zrobić, żeby nie zbankrutować na włoskich wakacjach - jeść po włosku i zwiedzać?

Od lewej: 1. Florencja - dzwonnica Giotta, 2. skuter Vespa, 3.widok z Piombino na Elbę
Mam na to świetny patent! Obserwację! Oczy dookoła głowy i patrzymy co jedzą Włosi, co kupują w sklepie, co wybierają na targu. Zapamiętujemy, zapisujemy, a potem sprawdzamy co z czym się je i jak to przygotować. Od czego jest internet! Oczywiście to opcja dla tych, którzy są on-line i lubią gotować. W te wakacje zjedliśmy mnóstwo przeróżnych makaronów na sto sposobów, pysznych pizzy (to już w pizzeriach), panini, pełnych smaku warzyw i owoców. Popróbowaliśmy dobrego wina, likierów i aperitifów. Obżarliśmy (właśnie tak!) się też rewelacyjnymi lodami.

Od lewej: 1. Florencja - znak drogowy, 2. Restauracja w Castiglione del Lago (Umbria), 3. oliwki
Toskania i Umbria mają dużo uroku, ale przyznam się, że mnie rozczarowały właśnie tą doskonałością. Wszystko zostało tu przez wieki przepracowane, zdefiniowane i określone. Nie ma zaskoczeń, o każdym zabytku, załomie muru, krętej dróżce przeczytamy w przewodniku. Sami Włosi nie są ciekawi turystów, w ogóle im się nie dziwię, bo najazd koreańskich (chyba) Hunów na Florencję, Sienę, czy inne znane miasta budzi grozę. Nie polecam wizyty w Campiglia Marittima - niech pies Lupo jeździ koleją na kartach książki, my nie musimy tam jechać, bo prócz psiego pomnika nie ma w miasteczku nic a nic.

Pies, który jeździł koleją


Od lewej: 1. Lucignano, 2. włoski kot, 3. Krzywa wieża w Pizie
Zauroczyło mnie Arezzo - toskańskie miasto, jeszcze nierozdeptane przez turystów, z piękną katedrą, domem Petrarki i parkiem za katedrą z cudownym widokiem na dolinę u podnóża. Urokliwe uliczki z domami, w których żyją ludzie - w donicach są kwiaty, na bramach wiszą ozdoby weselne, mija się sympatyczne knajpki i pracownie ceramiczne. Ludzie - miejscowi - chodzą po swoim mieście. Chodzą na lody, na zakupy, stoją, gadają. Widać ich, a miasto żyje, nie jest kolejnym pomnikiem, czy zabytkiem do obejrzenia.

Od lewej: 1. Marciano della Chiana, 2. drzwi w jednym z domów w Arezzo, 3. ludziki w Cortonie
Nie ma wielu Turystów z Polski w Toskanii, to nie jest Chorwacja, gdzie na plażach można spotkać nawet patrole złożone z polskich policjantów. Wszędzie za to wylegują się koty, znudzone upałem, ciekawskie, radosne, polujące na jaszczurki. Podejrzewam, że jesienią Toskania musi być piękna i pusta. Pewnie kiedyś tam wrócimy.

W ramach obserwacji i próbowania toskańskich smaków zwróciłam uwagę na foccacię. Kupuje się ją na wagę w piekarniach. Są jej różne smaki - zwykła posypana solą, z solą i rozmarynem, z oliwkami, z pomidorkami koktajlowymi. Czytając o kuchni włoskiej trafiłam na zdjęcie foccacii z czarnymi winogronami. Smak zaskakujący - słodko-słony, aromatyczny. Foccacię zwykle robi się z białej mąki ja użyłam mąki z pełnego przemiału.


Focaccia z czarnymi winogronami
1 1/4 szklanki czarnych winogron bez szypułek
2 1/4 szklanki pełnej mąki
1 szklanka ciepłej wody
12 gramów drożdży
1/2 łyżeczki soli
kilka gałązek świeżego rozmarynu
oliwa
4 łyżki miodu
sól morska do posypania
Przygotowujemy ciasto. W kubeczku nastawiamy zaczyn - drożdże mieszamy z łyżką miodu, dodajemy 2-3 łyżki mąki i 2 łyżki wody. Odstawiamy na chwilę, by drożdże rozpoczęły pracę. W misce mieszamy mąkę, wodę, zaczyn i sól. Wyrabiamy ciasto, pod koniec skrapiamy trochę oliwą, by móc uformować z niego kulę. Przykrywamy miskę ściereczką i odstawiamy do wyrośnięcia na 45 min.
W garnuszku przygotowujemy glazurę - rozpuszczamy 3 łyżki miodu, 1 łyżkę oliwy i wrzucamy ok. 2 łyżeczek świeżego rozmarynu. Odstawiamy.
Gdy ciasto podwoi swoją objętość wyjmujemy je na blachę i palcami nadajemy mu owalny kształt. Połowę ciasta smarujemy glazurą - użyłam do tego silikonowego pędzelka. Wsypujemy część winogron na ciasto. Zawijamy ciasto, przykrywamy część ciasta z owocami ciastem bez owoców. Wierzch foccacii smarujemy glazurą i wciskamy w nią pozostałe winogrona. Posypujemy gruboziarnistą solą. Pieczemy ok. 20 minut w nagrzanym do 200 stopni Celsjusza piekarniku. 


2 komentarze:

  1. uwielbiam ciemne winogrona, a w takiej odsłonie jeszcze ich nie jadłam. pyszny pomysł :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Polecam, proste i smaczne, bardzo aromatyczne.

    OdpowiedzUsuń

Drukuj przepis

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...