Magazyn "Durszlak" i moje przepisy


Jeszcze do 30 stycznia można kupić pierwszy, pilotażowy numer magazynu "Durszlak" złożony z przepisów i porad blogerów. Znalazły się w nim także moje przepisy. Bardzo było mi miło, gdy wydawnictwo zaprosiło mnie do współpracy.
Miałam się nie chwalić na blogu, bo informacje o magazynie "Durszlak" wrzuciłam na Facebooka, ale początek każdego roku to czas podsumowań, więc i mnie dopadły refleksje i przemyślenia.
Pomysł na magazyn drukowany, w którym znalazły się przepisy blogerów, udostępniających swoje przepisy w witrynie internetowej Durszlak.pl, uważam za bardzo udany. Nie wiem oczywiście, jak pomysł przełożył się na sprzedaż czasopisma, ale mam nadzieję, że strat nie było.
Było mi niezmiernie miło, gdy redaktorka prowadząca wydanie magazynu zaprosiła mnie do współpracy. Ucieszyłam się ogromnie. W pierwszym wydaniu znajdziecie więc moje trzy przepisy na smaczne i szybkie dania, które na stałe goszczą w mojej kuchni (na pomidorową ze szpinakiem i tortellini, na schab duszony w kapuście ze śliwką i na szwedzkie klopsiki z brukselką), ale przyznam szczerze, że żadnego z nich nie zaproponowałabym jako charakteryzującego mój blog. Szczególnie dumna jestem z moich bałkańskich i rumuńskich przepisów, ale niestety żaden nie znalazł się w papierowym "Durszlaku". A szkoda, bo chyba one mówią najwięcej o moim blogu, o mnie, o moich poszukiwaniach, korzeniach i tym co kocham. Rozumiem, że kuchnia rumuńska nie jest w Polsce zbyt znana, poza tym może źle się kojarzyć np. z żebrzącym Romem, a od niego już krok do... No właśnie do czego? Stereotypy, strach przed nieznanym, obcym, innym paraliżuje nas jako naród. Mam nadzieję, że w końcu dojrzejemy jako społeczeństwo, tak jak dojrzeliśmy kulinarnie. Nawet jeśli nie jadamy codziennie wyszukanych dań, to jednak nie mamy nic przeciw daniom kuchni tureckiej, indyjskiej, blisko i dalekowschodniej. W kuchni jest postęp, więc wierzę, że w końcu będzie i w nas, bo jak mówi stare porzekadło "Przez żołądek do serca". Życzę więc otwartości i szacunku dla innych wam i sobie w tym Nowym Roku 2018 i we wszystkich, które nadejdą z nadzieją, że może kiedyś znajdzie się miejsce na przepisy zza Karpat w jakimś poczytnym magazynie (najlepiej przed wakacjami, bo nieodmiennie i zawsze wszystkich zachęcam, by odkrywali uroki Rumunii). A na razie nie nudźcie się przy stole!

Komentarze

Popularne posty