Pigwa. Szarlotka z pigwą


Nigdy nie wiem co zrobić z pigwy. Co roku dostaję te owoce od teścia i zastanawiam się nad tym, jak ich nie zmarnować. Wszyscy radzą: zrób pigwówkę, ale nikt nie dopyta, czy lubię nalewki. A ja nie przepadam za nimi szczególnie. Pigwa jest dość specyficznym i niełatwym do obróbki owocem - bardzo twarda, zwarta, ciężko się obiera, w dodatku w swoim wnętrzu kryje trudne do wycięcia gniazdo z nasionami. Nie da się jej jeść na surowo. Co więc z niej zrobić?
Lubię hiszpańskie dulce de membrillo, czyli twardą marmoladę z pigwy, którą kroi się w plasterki i podaje z serami. Niestety jestem jej jedyną amatorką, więc gdybym zrobiła membrillo nie przejadłabym go przez cały rok. Postanowiłam więc zrobić ciasto z pigwą, przygotowane na wzór szarlotki z prażonych jabłek w maślanym cieście. Wyszło pyszne! Trochę się namęczyłam z obieraniem owoców, ale było warto. Zdjęcie zrobiłam na moim ukochanym, poniemieckim stoliku, który mam z domu babci. W latach 20. i 30. ubiegłego wieku stoliki kawowe z mosiężnymi blatami, tłoczonymi we wzory inspirowane bliskowschodnim dizajnem, były bardzo modne. Dziś można je znaleźć na targach staroci.
Zastanawiam się czasami jak to jest zanurzyć się w czyjąś codzienność: spać w cudzym łóżku i pościeli, pić kawę i jeść z cudzej zastawy, siedzieć na czyimś fotelu ze świadomością, że prawdziwy właściciel nigdy tam się nie usiądzie... Oglądać cudze zdjęcia i pamiątki, mieć na ścianach nie swoje obrazy... Stoi u mnie przepięknej urody poniemiecka cynowa waza na poncz z oryginalnym szklanym wkładem. Zaniosłam ją do renowacji do konserwatora sztuki specjalizującego się w odnawianiu metali. Spod warstwy pasty do polerowania, której nadużywała moja babcia, odsłonił grawerowany napis: Wigilia 1908. Co wtedy ta niemiecka rodzina świętowała? Z jakiej okazji na wazie do ponczu postanowili wygrawerować tę datę? Przecież nie fetowali niepodległości Bułgarii, upadku meteoru tunguskiego na Syberię, założenia FBI, czy otwarcia pierwszej linii tramwajowej w Dehli. Niestety nie dowiem się, dlaczego rok 1908 był dla mieszkańców domu przy Wolframstrasse wyjątkowy. Wiem za to, że bardzo lubili pigwę, podobno, gdy mój dziadek wprowadzał się do ich domu, w  spiżarni było mnóstwo słoików z galaretką z pigwy.

Szarlotka z pigwą
150 gramów zimnego masła
180 gramów mąki pszennej tortowej
30 gramów mielonych migdałów
3 żółtka
szczypta soli
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
1/3 szklanki cukru pudru

500 gramów pigwy (po obraniu i oczyszczeniu z gniazd nasiennych)
1 budyń śmietankowy bez cukru
5-6 łyżek cukru trzcinowego
sok z 1 cytryny
50 ml wody

Obieramy pigwę i wykrawamy gniazda nasienne. Kroimy w większą kostkę. Przekładamy do rondla o grubym dnie, dodajemy sok z cytryny, wodę, cukier trzcinowy i podsmażamy na małym ogniu aż pigwa puści sok i zmięknie, ale nie rozpadnie się. Dodajemy budyń, mieszamy, chwilkę przesmażamy i odstawiamy do przestygnięcia.
Do miski przesiewamy mąkę, proszek do pieczenia, dodajemy zimne masło pokrojone na kawałki, cukier, sól, zmielone migdały i żółtka. Zagniatamy ciasto i odstawiamy na 20 minut do lodówki do schłodzenia. Nagrzewamy piekarnik do 180 stopni.
Małą blaszkę o średnicy 22 cm wykładamy papierem do pieczenia. Wyjmujemy ciasto z lodówki, odkrawamy 1/3 ciasta, resztę rozwałkowujemy i wyklejamy nim blaszkę, nakłuwamy widelcem. Podpiekamy spód przez 15 minut. Wykładamy na niego pigwę, a z pozostałego ciasta wykrawamy paski, z których układamy na owocach kratkę. Pieczemy ciasto przez ok. 30 minut w temperaturze 200 stopni. Gotowe ciasto możemy oprószyć cukrem pudrem.


Komentarze

Popularne posty