Chałka dyniowa

Szwedzkie śledzie Inlagd sill


Inlagd sill to najsłynniejsze i najbardziej znane śledzie na świecie, ponieważ można kupić je w każdym sklepie Ikea. Szwedzkie śledzie w octowej zalewie mają swoich wiernych miłośników na całym globie. Mówi się, że to śledzie dla cierpliwych, ponieważ potrzebują czasu, by zyskać odpowiedni smak. Warto na nie zaczekać kilka dni. Mogą być też bazą wyjściową dla przepisów na śledzie o innych smakach.
Marynowane śledzie w zalewie octowej z czerwoną cebulką, marchewką i przyprawami są bardzo proste do przygotowania, ale nie musimy się do nich ograniczać. Swój słoiczek ze śledziami wstawiłam do lodówki i na dwa dni przed wigilią podzielę go na dwie porcje. Jedna pozostanie w swojej zalewie, a drugą przygotuję z żurawiną. Ten przepis znajdziecie wkrótce na blogu.
Moja przygoda ze śledziami tak naprawdę zaczęła się całkiem niedawno. Przez wiele lat nie jadłam śledzi i brzydziłam się ich zapachem i smakiem. Jedynym śledziem, którym mi smakował był ciepły bornholmer z wędzarni w Hasle. Jakieś dwa lata temu dałam się namówić w Ostatki na skosztowanie odrobinki śledzia. Znajomi częstowali śledziami w sosie musztardowym oraz w sosie pomidorowym z ostrym, konserwowym ogórkiem. I ku mojemu zaskoczeniu te maleńkie kawałeczki śledzia, które nałożyłam na talerz były pyszne. Małymi krokami zaczęłam śledziową przygodę, która w tym roku została zwieńczona przygotowywanymi przeze mnie śledziami inglad sill (przepis znalazłam na blogu Lorentyny - Pistacchio) oraz śledziami z żurawiną i śledziami w miodzie, które niebawem także pojawią się na blogu.

Szwedzkie śledzie inglad sill
6 filetów śledziowych
1 czerwona cebula
1 marchewka
8 ziaren ziela angielskiego
6 ziaren czarnego pieprzu
3 listki laurowe
150 ml octu spirytusowego
100 gramów cukru
150 ml wody
Śledzie płuczemy i namaczamy na kilka godzin w wodze lub mleku, żeby je odsolić (nie podaję konkretnego czasu, bo trzeba spróbować, czy nie są za słone). Do rondelka wrzucam pokrojoną w kosteczkę czerwoną cebulę, marchew skrojoną w cienkie plasterki, wszystkie przyprawy (lekko rozgniatam ziele angielskie i pieprz), cukier, zalewam octem i wodą i zagotowuję. Zalewę odstawiam do zupełnego ostudzenia. Śledzie kroję na 3 cm kawałki, przekładam do słoika i zalewam zimną zalewą. Odstawiam na kilka dni do lodówki. Po 4-5 dniach nadają się już do jedzenia.
Tak zamarynowane śledzie przydadzą się także do innych przepisów.

Komentarze

Publikowanie komentarza