Chałka dyniowa

Gofry grzybowe na grzybowym pudrze. Jak nie suszyć grzybów

  

W konkurencji suszenia grzybów byłabym najgorszą zawodniczką, jaką świat nosił. Chyba przebiłabym słynną .ujową panią domu, gdyby też wystartowała. Wszyscy myślą, że suszenie grzybów to czynność prosta i nieskomplikowana, ale mój przypadek dowodzi czegoś zupełnie innego.

Kiedy po raz pierwszy zabrałam się za suszenie grzybów, byłam pełna entuzjazmu, który niestety ulotnił się bardzo szybko. Za pierwszym podejściem zamierzałam suszyć grzyby nanizane na sznurki, tak, jak robi moja ciocia, rodzinna specjalistka od grzybów. Nie wiedziałam jednak jak grubo pokroić grzyby. Wyszłam z założenia, że cienko pokrojone szybciej się wysuszą.  Niestety nie był to dobry pomysł, bo przy próbie nanizania ich na nitkę igłą do szycia, rozpadały się na mniejsze kawałki. 

Kolejną partię grzybów pokroiłam grubo, ale ponieważ były pełne igliwia, wypłukałam je wodzie, a właściwie wykąpałam w zlewie. Grzyby nasiąkły jak gąbka i po pokrojeniu, pod wpływem swojego ciężaru, spadały z nitki.

Trzecią partię grzybów pokroiłam idealnie i nanizałam bez problemów. Do trzech razy sztuka, ale nie w moim przypadku. Miałam cztery sznurki grzybów, dwa powiesiłam na okapie kuchennym, a dwa na wieszaczkach na ścianie. Dzień później grzyby wiszące na okapie zaczęły okropnie cuchnąć i zaczął z nich wyciekać jakiś płyn oraz włazić robaki. Wyrzuciłam więc je natychmiast. Natomiast sznurki zawieszone na ścianie przylepiły się do niej, tworząc na zmywalnej farbie niezmywalne plamy. Koleżanka poradziła, żebym powiesiła te sznurki na kaloryferze. Oczywiście, że przykleiły się do niego i jeszcze bardziej zaczęły śmierdzieć, podgrzewane przez wrocławski MPEC. Również wylądowały w koszu.

Rok później postanowiłam przygotować się do suszenia i przeczytałam w internecie tekst na ten temat. Autorka radziła pokrojone grzyby ułożyć na blasze wyłożonej gazetą i suszyć w piekarniku przy otwartych drzwiczkach. Zrobiłam wszystko zgodnie z opisem. Grzyby wysuszyły się, ale na każdym pozostały literki z artykułów, na których leżały. Właściwie mogłam układać z nich grzybowe puzzle i odtwarzać gazetowe newsy. Kolejną partię kapeluszowych, pokrojonych w zgrabne plasterki, wyłożyłam na blachy z papierem śniadaniowym. Nie polecam tej metody - grzyby przykleiły się do papieru na zawsze.

Po tych porażkach rozważałam kupno profesjonalnej suszarki do grzybów, ale pomysł upadł, bo nie mam miejsca w kuchennych szafkach na gadżet używany raz w roku (oczywiście jeśli jest wysyp grzybów w lasach). Postanowiłam więc nigdy więcej nie suszyć grzybów - dostawałam je albo od ciotki - grzybospecjalistki albo od teściowej, posiadaczki suszarki. Zdarzyło mi się też kupić suszone grzyby w sklepie.

W tym roku jednak, po raz pierwszy ususzyłam z powodzeniem słoik grzybów. Jak to się stało? Przeczytałam wnikliwie instrukcję obsługi mojej nowej kuchenki, w której do suszenia grzybów polecano termoobieg. Pokroiłam cienko grzyby, ułożyłam je na blachach wyłożonych papierem do pieczenia (!), ustawiłam temperaturę na 50 stopni, włączyłam termoobieg i timer, by po dwóch godzinach przypomniał mi o grzybach w piekarniku. No i stało się! Mam własnokuchenkowo wysuszone grzyby! Dumna jestem z tego bardzo! Żeby nie zalęgły się w nich mole spożywcze, do słoiczka wrzuciłam kilka listków laurowych. Ponoć to niezawodna metoda. Zobaczymy! W moim przypadku nic nie jest oczywiste, ale nie poddaję się i próbuję tak długo aż się uda.


A jak już mam pięknie wysuszone grzyby, to zrobiłam z nich puder grzybowy, według przepisu na Thermomix. Nic trudnego: wrzucacie dużą garść grzybów do naczynia miksującego, ustawiacie czas na 30 sekund i dajecie obroty na maksa. Takim pudrem możecie doprawiać zupy i sosy albo zrobić gofry grzybowe z jego dodatkiem. Są pyszne i grzybowo aromatyczne. Chrupiące wychodzą z gofrownicy Dezal, nie ma lepszej na polskim rynku.


Gofry grzybowe

3-4 łyżki pudru grzybowego

1 szklanka mąki pszennej

1/2 szklanki mąki gryczanej

1 płaska łyżka proszku do pieczenia

1 duże jajko

1 szklanka mleka

1/2 łyżeczki soli

60 gramów startego sera cheddar

1/3 szklanki oleju rzepakowego

Mieszamy w dużej misce wszystkie sypkie składniki, dodajemy mleko, olej i jajko. Ciasto na te gofry wychodzi bardzo gęste, ale takie ma być. Nagrzewamy gofrownicę, nakładamy 3-4 łyżki ciasta do każdej foremki na gofra, zamykamy gofrownicę i pieczemy aż będą złote. Podajemy z sosem grzybowym. 

Sos zawsze robię na oko: szklę na maśle cebulę, dodaje pokrojone grzyby. Gdy puszczą wodę czekam aż trochę odparują i dodaję śmietanę, przyprawiam solą i pieprzem oraz posiekaną natką pietruszki.

Komentarze