Havel od kuchni



Jak poprawić sobie humor w tym paskudnym, pandemicznym czasie? Najlepszym sposobem były dla mnie zawsze podróże. Niestety w tej chwili podróżowanie wiąże się ze zbyt wysokim ryzykiem, więc najbezpieczniej jest wybrać się w podróż wirtualną, także taką w czasie. Polecam Wam wyjątkową książkę, dzięki której przeniesiecie się do byłej Czechosłowacji i zajrzycie do kuchni Vaclava Havla, dramaturga, działacza opozycji demokratycznej, ostatniego prezydenta Czechosłowacji i  pierwszego prezydenta Czech, a jednoczenie zwykłego człowieka, któremu Historia wyznaczyła trudną rolę do odegrania w postsocjalistycznej rzeczywistości krajów Europy Wschodniej.

Do tej pory z kuchni czeskiej wybieraliście piwo, smażony ser, bramborove kulicky, knedliki i czasem octowe utopence? Do wielu dań obowiązkowo dodawaliście śmietanę lub sos tatarski? Tak? No to jesteśmy w domu u Vaška (tak Vaclava nazywali przyjaciele, którzy czasem ostrzegali, by go nie wpuszczać do kuchni, bo wszystko zaleje śmietaną). W tej książce nie znajdziecie ani lekkich ani zdrowych dań, za to poczytacie o tym jak Czesi radzili sobie w czasach komuny. Wieczne niedobory w sklepach albo nadmiar pewnych produktów, sprowadzanych z braterskich krajów bloku socjalistycznego, wyzwalały w ludziach kreatywność i absurdalne pomysły. Czeskie podejście do życia dalekie jest od polskiej martyrologii. Odpowiedzią na złe czasy jest pogoda ducha, własny, alternatywny świat pełen dobrych przyjaciół, w towarzystwie których można nie tylko pożartować, ale też smacznie zjeść. I choć właściwie nie znalazłam w tej książce zbyt wielu przepisów, które miałabym ochotę zrobić - no może placki z ziemniaków (nie mylić z ziemniaczanymi) na słodko, sałatkę ze świeżej kapusty z grzybami i zupę rybną, to ta lektura poprawiła mi humor.

Po prostu wchodzimy do kuchni Havla i wraz z nim zasiadamy przy nakrytym ceratą w kratkę stole zastawionym niezdrowym, ale pysznym jedzeniem. W książce nie brakuje anegdot, opowieści i kulinarnych żartów - przepisów wymyślonych w gronie przyjaciół w związku z sytuacją albo czytaną książką. Przepis na Groombles to właśnie jeden z nich - tym daniem raczą się bohaterowie sztuki Havla, ale nawet on sam nie za bardzo wiedział co to było; albo kostki lodu na cebulce - żart z czasów permanentnych niedoborów. Havel i jego przyjaciel Pavel Kohout, obłożeni przez komunę zakazem publikowania, czas spędzali w kuchni. Któregoś dnia wpadli na pomysł, by odtworzyć danie z powieści Bohumila Hrabala "Obsługiwałem angielskiego króla", czyli wielbłąda faszerowanego owcą, nadziewaną rybami, wypełnionymi  jajkami. Z braku wielbłąda oraz umiejętności filetowania tak wielkiego zwierzaka panowie ograniczyli się do nafaszerowania gęsi kaczką, nadziewaną kurczakiem z nadzieniem. Nikomu dbającemu o zdrowie nie polecam tego dania, ale zachęcam do lektury tej anegdoty. 

Wbrew pozorom życie w czasach czeskiej normalizacji nie należało do najłatwiejszych, ale opozycjoniści starali się zachować pozory normalności, utrzymywać przyjaźnie, spotykać się ze sobą i spędzać wspólnie czas, także przy stole. Szata graficzna tej książki, a przede wszystkim zdjęcia potraw utrzymane są w zgrzebnej stylistyce tamtych czasów - próżno więc szukać wystylizowanych z pietyzmem kadrów. Fotografie Ondreja Nemca wyglądają jak z książek kucharskich tamtych lat.
I choć nie znalazłam tu ani jednego słowa o moim ulubionym czeskim przyborze kuchennym, czyli krajalnicy do knedlików (hliníkový kráječ na knedlíky) to jestem przekonana, że Havel jej używał, bo jest ona na wyposażeniu prawie każdej czeskiej kuchni.

Jeśli macie więc, tak jak ja, dość już czytania i słuchania o pandemii, przenieście się na chwilę do kuchni Vaclava Havla i poprawcie sobie humor.

Książkę "Havel od kuchni" Michaela Zantovskyego w tłumaczeniu świetnego bohemisty Andrzeja Jagodzińskiego wydało Wydawnictwo Afera.

Komentarze