Bulz - mój comfort food z mamałygi




Wracając zziębnięta do domu zamarzyłam o talerzu kukurydzianych kulek, które nie tylko rozgrzeją, ale też rozświetlą swoim pięknym, słonecznym kolorem jesienny wieczór. Zmarzłam sprzątając w ogródku pozostałości po letnich imprezach, wywożąc śmieci i grabiąc liście. Posadziłam jarzębinę, jaśmin i trzmielinę złotą. Mam nadzieję, że przyjmą się i w przyszłym roku będą cieszyć oczy. Jednak nie o moich roślinnych fiksacjach chciałam wam opowiedzieć, ale o mamałydze - słońcu na talerzu. 

W mojej książce "Przy rumuńskim stole" znajdziecie trochę przepisów na mamałygę z różnymi dodatkami. Nie ma w niej jednak receptury na te piękne, żółciutkie kuleczki zwane bulz. Proste, być może nawet codzienne danie pasterzy, jest wciąż popularne i chętnie przygotowywane w rumuńskich domach i restauracjach. Bulz w dłoniach szefów kuchni zmienia się w dzieło sztuki, reinterpretację prostej i ubogiej potrawy. Chrupiąca kulka z mamałygi wypełniona płynnym serem jest moim numerem jeden wśród potraw na poprawę humoru. Z reguły bulz piecze się na ruszcie, nad otwartym ogniem albo nawet w żarze (można zawinąć go w folię aluminiową, żeby się nie rozpadł). Jeśli ktoś ma starą kuchnię opalaną drewnem może bulz piec na płycie. Ja upiekłam bulz w piekarniku i też jest pyszny, ale nie ma czarnych przypieczeń od rusztu. W domowej wersji kulki mają rozmiar pięści, ale ja zrobiłam mniejsze, idealne na przekąskę. Bulz nadziewa się serem - owczym albo kozim, ważne, żeby po upieczeniu wypływał ze środka. To jest takie pyszne...

Bulz

(ok. 18-20 porcji)

500 gramów kaszki kukurydzianej (mamałygi)

250 ml wody

łyżeczka soli

25 gramów masła

250 gramów jogurtu naturalnego

100 gramów tartego sera kaszkawał (można zastąpić tartym cheddarem)

100 gramów twardego sera owczego lub koziego pokrojonego w kostkę

W rondlu o grubym dnie zagotować wodę, kiedy zacznie wrzeć osolić ją i dodać masło, wsypać mamałygę, zamieszać by nie było grudek. Zmniejszyć płomień pod garnkiem i zostawić mamałygę na 5 minut, by napęczniała. (Niestety trochę jej przywrze do garnka, ale po odmoknięciu łatwo się umyje). Dodać kaszkawał lub cheddar oraz jogurt i wymieszać dokładnie. Wyłożyć płaski pojemnik papierem do pieczenia i przelać mamałygę, wyrównać jej powierzchnię i odstawić do ostudzenia na ok. pół godziny. Blachę wyłożyć papierem do pieczenia, nagrzać piekarnik do 200 stopni Celsjusza. Wilgotnymi dłońmi odrywać mamałygę i formować z niej kulki (ja starałam się, by były jednakowej wielkości, każda waży ok. 50 gramów), zawijając do środka kostki sera owczego lub koziego. Bulz układać na blasze. Piec ok. 30 minut aż kulki zrobią się złote. Zjadać na ciepło ze śmietaną lub z jajkiem sadzonym.



Komentarze